Tysiące myśli,
tysiące problemów do rozwikłania
a ja spokojnie siedzę i wyrywam się
z chaosu
i tak z błogiej ciszy, spokoju
wprost do wodospadu o przyspieszonym nurcie, o nadmiernym hałasie..
A ja się chowam w tej ciszy
z dala od najprostszych decyzji.
Marzenia na nowo odżyły
- jakby na nowo powróciły
i teraz jak gwiazdy spadają.
i teraz są jak płatki śniegu
jak pierwszy śnieg
Na twarzy uśmiech jeden, drugi
- uśmiech spełnienia i trudu
ta radość z bycia i życia dniem
- spełniania marzeń
Stoję w miejscu, zatrzymałam się
część mnie jest już gdzieś daleko z przodu
niestety ja ciągłe tkwię, uwięziona w sidłach marzeń
chcę zrobić krok, nie da się coś trzyma mnie za nogę
wybór przede mną:
zostaję uwięziona i czekam na ratunek, który może nie nadejść
bądź zbieram się na odwagę i amputuje nogę tak by móc ruszyć się z miejsca
kulejąc, ale do przodu
i co wybrać, co zrobić
tak bardzo chcę ruszyć dalej, lecz strach i rozsądek jest silniejszy..
więc muszę czekać może nadejdzie pomoc...
może ocali mnie, ocali moje życie i doda mu blasku
Dlaczego tak często nabieramy się na fałszywe przyjaźnie, czemu ludzie nie widzą, że nagle ich "przyjaciel" obraca się przeciw niemu a kiedy mu wygodnie znowu robi obrót i towarzyszy mu krok w krok.. Czemu ciagle pakują się w takie układy dosyć zagmatwane i niejasne. Czemu wolą ufać tym którzy Go krzywdzą niż tym, którzy chcą przymnażać mu szczęścia.. Dlaczego tak często uciekamy od tego co dobre? Czyż nie jesteśmy stworzeni do dobra, do szczęścia... Czemu wciąż poszukujemy drogi już wcześniej nią krocząc.. Uciekamy od swoich myśli, od trudnych pytań które mają ranić - a uciekając niszczymy się od środka, dlaczego??
skomentuj (0)
Zawieszona gdzieś między niebem a ziemią
jestem i próbuję odnaleść drogę,
gdzie moje miejsce?
Jak pozostać sobą i czuć to co czuję
Jak mówić szczerze bez łez i wzruszenia
Jak dzielić się życiem, będąc samotnikiem
Uciekając od ludzi, byle dalej, byle ciszej,
aby móc pomyśleć o tym co we mnie.
Chce podjąć decyzję, chcę zrobić kolejny krok
tylko powiedz mi Człowieku jak?
Trwam i myślę,
lecz czym są te myśli
czym jest to co we mnie?
Lepiej męczyć siebie,
czy kogoś bliskiego?
Lepiej czekać z nadzieją,
czy wyruszyć inną drogą..
Niepoukładane me myśli próbuję ogarnąć
czemu krok w tę stronę, czemu do przodu?
I wciąż wyżej i wyżej, lecz ciągle za nisko..
I jak mam wciąż kochać i już nie kochać,
jak mam zapomnieć i ciągle pamiętać
Wiedzieć co trace, a co zyskuję -
trudna ta wiedza jest do zrozumienia.
By tylko nie upaść, nie stracić nadziei,
nie stracić wiary, nie stracić miłości,
bo zaufałam Twojemu słowu,
że nie pokonana i wieczna jak trawa.
Potrafi wybaczyć, iść ciągle wytrwale do przodu,
dając wciąż więcej i więcej ot tak po prostu.
tak prosto powiedzieć słowo jedno drugie,
obiecywać, marzyć na jawie - lecz marzenia są zbyt drogie,
zbyt wiele poświęcenia od nas wymagają więc lepiej je porzucić?
i wtedy te słowa chcemy wypędzić z pamięci, chcemy gdzieś zakopać
czy to słusznę? pewnie tu na ziemi tego się nie dowiemy..
Jedni mówią idź za głosem serca, inni bądź roztropna..
Którą droge wybrać tą umysłu czy tą serca...?
Czym są słowa?
Pyłem co kaleczy oczy, wiatrem co dodaję siły,
promieniem co oświeca drogę, rwącą rzeką co prowadzi tylko
w jedną stronę, jedno miejsce? Deszczem co oczyszcza??
czym są słowa? Czym są słowa Twoję, a czym moje?
Wędrówka trwa, gdzieś tam w górze szukam własnego ja
A wiatr mnie popędza w górę i w górę, byle szybciej, byle wyżej...
I nie wiem co robić mam i nie wiem gdzie spocząć mam
Zbyt niecierpliwa by usiąść na kamieniu i czekać w nicości
Zbyt leniwa by piąć się wzwyż i wzwyż samotnie
Zbyt wrażliwa by nie zatrzymać się i spojrzeć na piękno,
by nie uwiecznić tego co widzę - by odrzucić wspomnienie.
I ja tak gnam przez szczyty gór - nie chcąc zatrzymać się w zbyt zaludnionym miejscu,
byle dalej, byle wyżej byle kontemplować w ciszy cisze..
I gdy tak spoglądam z góry na ziemię, wiem że potrafie pokonać siebie,
pokonać ból i strach, pokonać to co dzieli..
Lecz zbyt wiele obrazów w mej głowie, przy każdej chwili inny -
raz piękny i cudowny, innym razem nieco ponury lecz pełny emocji
I jak w tym wszystkim odnaleźć siebie? Czuję, że dokonam tego,
gdy chodź na chwilę zgubie ślad przeszłości, zgubię Jego.
Bo to co piękne chyba nie może trwać wiecznie..
Może szczęście uśmiechnie się jeszcze raz w moją stronę,
może zaglądnie prosto w me oczy, moje serce..
I tak wędruję pomiędzy niebem, a ziemią
bo tam pod niebem podejmowanie trudnych decyzji przychodzi szybciej
i łatwiej pożegnać się z tym co ważne i zatopić się w piękno świata...
Zagubina gdzieś pomiędzy być, a żyć.. Każdy krok na przód jest za razem krokiem w tył... Przybliża i oddala nas.. nie krzywdzić - tego chcę, ale jak. Nie wiem co mogę, co jest złe.. Pozwalam sobie na coś czego nie chcę. więc po co to? Teraz przychodzi strach i trwa.. Czuję jego oddech na swoim policzku, cały mnie przenika swym zimnem.. Co jest dobre, co prawdziwe - powiedz..
skomentuj (0)
Dźwięk jeden, drugi
niby zwykły dźwięk, ale całkiem inny
tam kryje się człowiek z Jego wnętrzem,
tam kryjesz się Ty i Twój geniusz,
geniusz ukryty w Twojej wrażliwości
Ty mówisz przez te dźwięki co czujesz,
przekazujesz wszystkie emocję
Twoja barwa tak inna, a niby wydobywana tak
jak robią to wszyscy inni ludzie
Tą barwe rozpoznam wszędzie, bo ona porusza serce,
zmusza do myślenia, do odkrywania tego co tam ukryłeś
Tak trwać i słuchać tylko Ciebie, tylko Twojej muzyki
- tak innej, tak niezwykłej..
Proszę pozwól
Zabij to we mnie
tak będzie lepiej
dla mnie i dla Ciebie
wypędź to ze mnie,
zakop, pożegnaj wspomnienie
Nie chcę tego, ale chyba tak trzeba
by odeszło gdzieś w niepamięć
to co tak cudowne i piękne
trwać może tylko chwile jedną
teraz ktoś inny niech się cieszy szczęściem
a mnie ogołoć z tego co tak żywe we mnie
to pali od środka i wyrywa serce
Wciąż rozmyślasz. Uparcie i skrycie. Patrzysz w okno i smutek masz w oku... Przecież mnie kochasz nad życie? Sam mówiłeś przeszłego roku... Śmiejesz się, lecz coś tkwi poza tym. Patrzysz w niebo, na rzeźby obłoków... Przecież ja jestem niebem i światem? Sam mówiłeś przeszłego roku... Pawlikowska-Jasnorzewska Mariaskomentuj (0)
Policz moje dni,
policz moje sny
powiedz kim ja jestem,
kim mnie widzisz
Policz moje upadki
Policz moje łzy
i trwaj przy mnie
proszę trwaj
Kochaj - ciągle powtarzasz mi,
- pamiętaj każdy dzień
nie żałuj, nie płacz, nie smuć się
Jak? jak oszukać siebie mam,
jak z radością mówić - to ma sens..
przed Tobą i sobą udawać nie mogę,
bo Ty wszystko wiesz
znasz mnie?
może tylko tak nam się wydaję?
Czy ja znam Ciebie?
- ciąglę nie wiem,
ciągle brakuję puzli w tej układance
tak bliscy, tak inni
czy rozumiesz mnie?
czy ja rozumiem Ciebie?
I chodź czuję, że jesteśmy jednym
jesteśmy obcy
nie wiem jak do Ciebie mówić,
jak dzielić z Tobą tajemnice
dzielą nas dwa światy
chodź oba szalonę, trochę pogmatwanę
to całkiem inne...
To co nas łączyło zaczyna się rozpadać,
coraz więcej tego co dzieli,
co każde nam chować się przed sobą
trzymać dystans...
Takie ulotnę, odchodzi gdzieś w niepamięć
i chodź ciąglę zdaję nam się że się znamy,
że chcemy ze sobą przebywać, dzielić tajemnicę
- jesteśmy obcy i równocześnie bliscy
Biegne, ciągle biegne żeby zdąrzyć. Aby być na czas. Całe życie to jeden wielki bieg... I tak bez chwili wytchnienia, bez chwili na złapanie oddechu, bez myśli że się spóźnie - tak zyć w wiecznym zabieganiu. I obcinać czas tych na pozór błahych spraw, a w rzeczywistości najważniejszych. Nawet kiedy wydaję się że można się zatrzymać, okazuję się że i tak ciągle coś mnie pogania - ciągle musze żyć od - do, ciągle w zabójczym tępie goni mnie czas. Chcę stanąć chodź na chwilę..
skomentuj (0)
Czym jest sen?
Czy marzeniem, pragnieniem
Może tym co za nami
a może tym co przed nami
Tak realne jakby na jawie
dodają nadziei - czy słusznie?
Może to tylko złudzenia
- jakaś gra?
Powiedz czym są nasze sny,
czy mają jakieś znaczenie?
Gdzie jest odpowiedź,
kto ją zna?
Wiadomość jedna,
druga i kolejna.
Przychodzą
i przychodzą bez końca.
Później sygnał, kolejny
i tak do póki ktoś nie zaśnie.
Marzenia, sny
jakby żywe.
Uśmiechnięte oczy,
radosne westchnienia
i okrzyki oraz skoki
jak kangurek...
Krzyczę,
śpiewam,
tańczę...
Radość wypełnia mnie w
całości.
Pragnienia, marzenia zdają się żyć - istnieć.
Coś mnie
przemienia
- nadaję sensu mojemu życiu.
Już mam dla kogo żyć,
już wiem
po co żyję..
Zarwane noce by tylko widzieć Ciebie od świtu do późnej
nocy..
byle słyszeć, widzieć lub czuć - tuż obok.
Słowa gdzieś głęboko
wyryte we mnie
niewypowiedziane by nie spłoszyć uczucia,
by nie zgasić
ognia, który się pali.
Pobudka..
Chodź niewyspany - nareszcie się budzę,
zmęczony lecz gotowy przyjąć jeszcze więcej,
chodź wolny jak ptak
-
gotowy się ustatkować, wydorośleć,
poczuć sie odpowiedzialny.
Już nic
nie może zastąpić tego
- tęsknota, pustka zdaję się krwawiącym sercem
lecz z nadzieją, że wkrótce każdą chwilę spędze przy Tobie,
każdy dzień,
każdą sekundę.
Słowa trudne powoli wychodzą ze mnie,
uczę się Ciebie i w
Tobie odkrywam siebie.
Nie zabijaj Miłości!
Oddana Tobie, tylko Tobie
Ty decyduj kto zawładnie moim sercem
- tak aby było tam miejsce dla Ciebie
Ty decyduj czy łatać tę dziurę
czy wypełnić pustkę inaczej
Odcinam się dla świata i żyję tylko dla Ciebie
Ty prowadź abym nie błądziła
abym miała odwagę i siłe pełnić Twą wolę
Ty władaj nade mną, władaj mym sercem
Tak Panie, kocham Cię i pragnę wiernie kroczyć Twoją drogą
umacniaj mnie, zsyłaj swego Ducha by był ze mną bez przerwy
by rozjaśniał umysł i serce
zabieraj emocję, a przymnażaj wiary,
chcę Ci zaufać - zaufać w pełni tego słowa
Sama jestem słaba i upadam
trace siłe by powstawać
i chodź już upadam tak nisko,
że można po mnie deptać
Ty mnie osłaniasz - uniżasz się dla mnie
przyjmujesz moje ciosy, moje słabości
i podnosisz, tulisz i leczysz
jestem jestem dla Ciebie
- uczyń ze mnie narzędzie, które będzie przymnażać Ci chwały.
AMEN
uciekam przed strachem, oszukuję że go nie ma
a on dopada mnie w snach
w telefonach i tym co dzieje się wokoło
ludzie obcy straszą słowami
mówią nie możesz, nie wolno, nie będziesz
nie zrealizujesz marzeń
strach przed niemocą
przed tym czego nie ma
strach czy powstane z kolejnego upadku
czy poradzę sobie, zaczne żyć na nowo
im bliżej tym bardziej boję się kolejnego zawodu,
kolejnego zakazu, zamknięcia furtki, potarganiu marzeń
we mnie coś znika
coś pęka, coś co jest i już nigdy nie wróci
tyle ciepła, tyle słodyczy, tyle swobody
powoli gorycz, oziębłość i podporządkowanie wybija mnie z rytmu,
z mojego Ja, z mojej natury, z mojej spontaniczności
daję się kontrolować, daje się zatrzymać
i już nawet nie walczę o marzenia
głośno wypowiadam moje wątpliwości,
zranienia, przypuszczenia..
głośno mówię jak czuję, jak postrzegam
nie mogę, muszę przestać by zostać jeszcze chwilę człowiekiem
sama sobie zadaje kolejne ciosy
zabijam ostatni cień nadziei
dlaczego - pytasz?
bo znikam, znika moje prawdziwe ja